O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 8 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i moich przemyśleń o życiu. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

SOCIAL MEDIA

EKSPERCKI BLOG DLA WYJĄTKOWO DOCIEKLIWYCH
Nie Na Temat #16 – Jak polubić siebie i swoją pracę

Nie Na Temat #16 – Jak polubić siebie i swoją pracę

W piątek wrzuciłam na swój Instagram kilka pytań dotyczących mojej marki, tego jak czytelnicy postrzegają pracę, którą wykonuję, czym się wyróżniam na tle innych dietetyków i czego szukają na blogu i mediach społecznościowych Okiem Dietetyka. To było bardzo cenne doświadczenie, które pokazało mi jak bardzo spójne jest wasze postrzeganie mojej pracy z tym, co sobie założyłam i jakie są moje mocne strony. W dzisiejszym artykule chciałabym się z Wami podzielić tym, jak wykorzystuję swoje naturalne predyspozycje, temperament i osobowość do tworzenia marki, która jest spójna ze mną i opiera się na wartościach, które mi przyświecają. Wpis dedykuje w szczególności dietetykom, ale jeśli interesuje Cię rozwój osobisty i wykorzystywanie własnego potencjału – również zapraszam!

Jak to się zaczęło?

Historia Okiem Dietetyka sięga zamierzchłych czasów studenckich, kiedy to szukałam sposobu na to, aby nie zasilić grona osób bezrobotnych tuż po tym, kiedy z dumą odbiorę dyplom ukończenia studiów. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co by było dzisiaj, gdyby nie ten jeden, jedyny krok poczyniony 8 lat temu – stworzenie Okiem Dietetyka. Wtedy było to działanie nieco niezgrabne. Bardzo chaotyczne. Totalnie nieskoordynowane. Nie wiedziałam jak się zakłada bloga. Nie umiałam robić zdjęć kulinarnych i dysponowałam słabym telefonem. Nie potrafiłam wówczas sensownie gotować. Wciąż bazą mojej diety były gotowe kanapki i słodkie jogurty, ale bardzo chciałam się tego wszystkiego nauczyć i dzielić się tym co już wiem ze światem. Nie miałam pojęcia do czego mnie to doprowadzi. Bo nigdy skąd miałam mieć? Nie miałam pojęcia czy to się opłaci i przyniesie jakikolwiek rezultat. Nikt nie miał. Ale gdybym nie spróbowała, to mogłabym się nad tym zastanawiać do teraz i odpowiedź nigdy by nie przyszła. W dzisiejszym artykule podzielę się z Tobą historią powstania tej strony. Opowiem Ci o tym dlaczego od 8 lat nie znudziło mi się to co robię. Opowiem Ci o tym jak wykorzystuję swoje talenty, mocne strony oraz zajawki w swojej pracy i życiu prywatnym.

Mam talent i Ty też masz! Każdy ma.

Zacznę nieco przekornie, bo od końca. 2 tygodnie temu za namową Justyny z bloga www.owsiana.pl podjęłam się wykonania testu StrengthsFinder powszechnie znanego jako test Gallup’a. Jest to test diagnostyczny, który za pomocą niemal 200 pytań z ograniczonym czasem odpowiedzi, poznaje bliżej Twoje naturalne talenty. Uzupełnianie testu trwa jakieś 30-40 minut i można go wykonać siedząc wygodnie na kanapie za pośrednictwem tej strony KLIK. Decydując się na wykonanie tego testu musimy przygotować się na wydatek. Do wyboru są dwie opcje cenowe. Pierwsza, tańsza przedstawia nam 5 dominujących talentów oraz ich dokładny opis. Taka wersja badania to koszt około 100 zł. Druga wersja, rozszerzona to już nieco większa inwestycja, czyli około 250 zł, ale gwarantuje nam ona pełen wynik testu, tj. uszeregowanie wszystkich 34 talentów opisanych przez Instytut Gallupa w kolejności od tych najsilniejszych aż do tych, do których mamy najmniejszą predyspozycję. Oczywiście zdecydowałam się na wersję pro, bo uwielbiam takie testy i mam silną potrzebę poznawania siebie lepiej.

Skrócony wynik mojego testu Gallup’a

Zanim zacznę o tym mówić nieco dokładniej dodam tylko, że w tym tekście nie ma wygranych i przegranych. Nie ma dobrych i złych wyników. Absolutnie każdy człowiek ma jakiś talent, a raczej zestawienie talentów. Wystarczy się tylko nauczyć je wykorzystywać. Serio, to była najlepiej wydana kasa w ostatnim czasie! Jeśli zatem siedzisz teraz w domu i kryzys daje Ci się we znaki i nie wiesz co zrobić dalej ze swoim życiem, spróbuj odkryć swój talent i misję, która sprawi, że rozkwitniesz i pokochasz swoją pracę na nowo!

Jakie talenty można mieć?

Tak jak już mówiłam, Instytut Gallup’a wyodrębnił aż 34 różne talenty. Podzielone są one na 4 domeny, czyli:

  • WYKONYWANIE – talenty pomagające urzeczywistniać wizje i wcielać plany w życie. Należą do nich talenty takie jak: osiąganie, dyscyplina, organizator, ukierunkowanie, pryncypialność, odpowiedzialność, bezstronność, naprawienia i rozwaga. Niestety nie mam w tej grupie ani jednego dominującego talentu ;)
  • WPŁYWANIE – ta grupa talentów pomaga zabierać głos i wpływać na decyzje oraz odczucia innych osób. Do tej domeny należą: aktywator, maksymalista, dowodzenie, wiara w siebie, komunikatywność, poważanie, rywalizacja i tzw. CZAR, czyli ciągłe zdobywanie aprobaty rozmówcy. Mój dominujący talent należy do tej grupy talentów. Jest nim aktywator.
  • BUDOWANIE RELACJI – talenty z tej grupy pomagają tworzyć silne relacje i umacniać zespół. To tej domeny talentów należą: elastyczność, integrator, współzależność, indywidualizacja, rozwijanie innych, optymista, empatia, bliskość i zgodność. W tej domenie znajduje się mój drugi w kolejności najsilniejszy talent, czyli indywidualizacja.
  • MYŚLENIE STRATEGICZNE – talenty z tej domeny ułatwiają przyswajanie i analizowanie informacji po to, aby na ich podstawie podejmować lepsze decyzje. W tej grupie znajdują się talenty takie jak: analityk, zbieranie, kontekst, intelekt, wizjoner, uczenie się, odkrywczość i strateg. W tej domenie talentów mam są aż 3 talenty z mojego top 5. W kolejności wizjoner, uczenie się i zbieranie.

W talentach nie jest ważne tylko ich posiadanie, ale też to w jakim kontekście się one znajdują, tzn. że każdy talent będzie się objawiał inaczej w zależności od tego jakie pozostałe talenty mamy bardzo silne. Inaczej będzie wyglądał aktywator połączony ze strategiem, a inaczej aktywator z analitykiem. Więcej na ten temat możecie posłuchać w genialnym podcaście „z pasją o mocnych stronach” prowadzonym przez Dominika Juszczyka TUTAJ. Dominik jest certyfikowanym trenerem Gallupa. Mocno polecam, bo słucham bez opamiętania od kilku tygodni!

Podcast o talentach

Szalenie istotne jest też to czy nasze talenty są dojrzałe i czy potrafimy z nich korzystać. Niedojrzałe talenty mają swoją ciemną stronę i potrafią wręcz uprzykrzyć życie utalentowanemu oraz ludziom w jego otoczeniu. Mój najbardziej dominujący talent (aktywator), może być „upierdliwy” dla innych np. wtedy, kiedy bardzo usilnie namawiam kogoś do działania tu i teraz, zanim ktoś oswoi się z myślą, że coś się wydarzy. Doskonały przykład z podwórka państwa #Concubinati – ja aktywator i wizjoner, on analityk i rozwaga. Ja mówię „robimy, już, teraz, natychmiast”, a on mówi „później, trzeba to przemyśleć”. Pisząc to uśmiecham się przez łzy! Naprawdę muszę stopować swoją energię, bo mam też świadomość tego, że nie mam talentu rozwaga, więc dobrze, że Piotrek dba o mnie w tym kontekście. Gdyby nie on, to pewnie wydałabym wszystkie swoje pieniądze na podróże i jadłabym przez kolejny miesiąc brukiew i suchary ;)

Jakie talenty ma Viola z Okiem Dietetyka

Aktywator

„Osoby, które wyróżnia cecha aktywatora, przyczyniają się do realizacji zadań dzięki temu, że potrafią swoje myśli obrócić w czyn. Często są niecierpliwi.”

Oj tak. To totalnie o mnie. Zapytajcie Piotrka jaką ilością nowych pomysłów bombarduję go niemal każdego dnia. Co chwilę wymyślam jakiś nowy cel turystyczny, nowy pomysł na spędzenie czasu albo zmianę wystroju mieszkania. Człowiek zmiana. Człowiek „robimy”. I to się objawiało już od wczesnego dzieciństwa i trwa do dzisiaj. Mam milion pomysłów i dużo rzeczy zaczynam. To stwarza trochę problemów z tym, aby się uporać z ich realizacją na czas, bo doba z gumy nie jest, a ja niestety nie mam talentów z domeny wykonywanie. Staram się, aby moje rączki nadążały za moją głową. Czasami jest to naprawdę trudne, zwłaszcza, że dają o sobie znać talenty tj. uczenie się, zbieranie, odpowiedzialność i maksymalista (na 10 miejscu), które robią ze mnie istną perfekcjonistkę. Muszę wszystko sprawdzić 5 razy, znaleźć najlepsze i pewne rozwiązanie. Jest to mocno czasochłonne i powoduje, że moja praca trwa wieki, ale za to efekty są takie, że jestem z nich totalnie dumna i wy to widzicie, że to nie są przepisy z czapy, zdjęcia zrobione byle jak, diety z szuflady i wpisy na blogu napisane na kolanie! Dla mnie zrobione nie jest lepsze od doskonałego. Właśnie dlatego wpisy u mnie na blogu pojawiają się tak rzadko, ale jak już się pojawią to nie mam co do nich żadnych wątpliwości, a wy wiecie, że jest tam sprawdzona wiedza.

Indywidualizacja

„Osoby, które wyróżnia cecha Indywidualizacji, są zaintrygowane niepowtarzalnością każdej osoby. Posiadają dar zrozumienia dlaczego ludzie, którzy różnią się od siebie, potrafią wspólnie wydajnie pracować.”

Świadomość tej cechy mam już od dawna, ale nie wiedziałam, że jest to talent. Mam coś takiego, że widzę w ludziach różne predyspozycje, zestawy cech, typy osobowości i temperamentu. Spędzam z kimś pół godziny i już wiem o tej osobie mnóstwo rzeczy. Rozmawiam z kimś 5 minut i widzę, że były z niego genialny sprzedawca. Patrzę w notatki koleżanki i już wiem, że ma talent do administracji. Słyszę 3 minuty wypowiedzi jakiegoś pasjonaty na dany temat i już widzę jak ten talent mógłby rozbłysnąć na YouTube. Szybko doklejam ludziom etykietki i łatki. Kategoryzuję różnymi wyróżnikami. Wiem do kogo się odezwać z jaką sprawą. Wiem jak rozmawiać o diecie z Panią Małgosią i jakie przepisy trafią w jej styl życia. Wiem jak komunikować się z Kamilem i jaka dieta sprawi jemu przyjemność. Zdarza mi się od pierwszego maila odczuwać pod skórą przekonanie, że z tej współpracy nic dobrego nie wyjdzie i kilka tygodni później nasza wspólna przygoda się kończy, bo ja nie potrafię pracować z osobami, które szukają problemów zamiast rozwiązań. Wolę oddać pieniądze niż użerać się z kimś kto szuka w moich przepisach literówek i doszukuje się błędów merytorycznych, aby tylko znaleźć zewnętrzną przeszkodę na drodze do realizacji własnych celów i uspokoić swoje sumienie. Nie chcę takich podopiecznych i mówię o tym otwarcie. To strata czasu jednej i drugiej strony, a ja szanuję swój czas.

Mam świadomość, że niektórzy ludzie są dopasowani jak frytki i ketchup, a inni pasują jak świni siodło… Ani trochę. Szukam zatem takich czytelników, którzy myślą podobnie, wyznają podobne wartości. I kiedy takie osoby do mnie przychodzą klika między nami od razu. Problemy pojawiają się wtedy, kiedy ktoś mnie komuś poleca. Wtedy trafia do mnie osoba, która nie ma zielonego pojęcia o moich metodach, o tym jak się komunikuję i co oferuję. Nie jestem w stanie pomóc osobom, które oczekują od dietetyka czary mary eliksirów inspirowanych medycyną dalekiego wschodu, torby suplementów zamiast surówki albo prostej diety opartej o 10 składników. Ja oferuję naukowo potwierdzone fakty, racjonalną dietę z minimalną ilością suplementów, wysokiej jakości, naturalne składniki oraz mnóstwo smaku. Dla mnie indywidualizacja to też dopasowanie ludzi do siebie, a nie naginanie własnych zasad, aby dogodzić każdemu. Nie jestem dla każdego. Tak samo jak nie dla każdego są auta marki BMW, iPhony, wakacje w Ciechocinku albo cokolwiek innego. Jestem w stanie tworzyć elastyczne diety, ale nie jestem w stanie się uelastyczniać, aby dogodzić ludziom, którzy nie rozumieją mojego biznesu i zasad jakimi się kieruję. Świadomie rezygnuję z pewnych zleceń, jeśli wiem, że nie będę potrafiła sprostać wymaganiom danej osoby lub czuję, że ta osoba będzie przekraczać moje granice i dosłownie włazić mi na głowę…

Wizjoner

„Osoby, które wyróżnia cecha Wizjonera, są zainspirowane przyszłością i tym, co mogłoby być. Swoją wizją przyszłości inspirują innych.”

Z tym też totalnie się zgadzam. Lubię snuć plany na przyszłość i ulepszać z każdym dniem teraźniejszość. Jestem w stanie powiedzieć Ci bardzo dokładnie jak wyobrażam sobie swoje życie za 10 lat. Wiele rzeczy w życiu wykrakałam. Wiele rzeczy sobie w życiu przyciągnęłam. Wierzę w prawo przyciągania. Wierzę, że kiedy zaprogramujemy swój mózg na pewne rezultaty to siłą rzeczy stworzymy w swojej głowie połączenia neuronalne, które zaproponują nam rozwiązanie, gdy takie pojawi się w zasięgu naszego wzroku i możliwości. Kiedy byłam studentką 1 roku dietetyki wysiadałam z kolejki tuż obok świeżo budującego się Parku Naukowo-Technologicznego. Fascynowała mnie idea tego miejsca. Mówiłam sobie każdego dnia w drodze na zajęcia „chciałabym tutaj kiedyś pracować”. 3 lata później poznałam Marka, który organizował konferencję Marketing Day. Marek zaprosił mnie, abym opowiedziała o swoim fanpage’u i blogu na jego wydarzeniu Marketing Day. 2 tygodnie później zaczęłam dla niego pracować. Po kilku tygodniach przenieśliśmy biuro do tego biurowca, o którym tak bardzo marzyłam. Nie mam pojęcia jak to się dzieje. Nie przypisuję przyciąganiu magicznej mocy. Myślę, że to czysta neurobiologia, a nie zrządzenie losu i przeznaczenie.

Tak czy inaczej często wyobrażam sobie siebie w przyszłości. Wyobrażam sobie siebie jako 40-latkę i swój biznes w kolejnych latach. Zastanawiam się nad kierunkami rozwoju i tworzę w głowie różne scenariusze dopasowane do tego jak może zmieniać się rynek. Zazwyczaj mam plan B i C. Trudno mnie zaskoczyć, bo moje wizjonerstwo nie jest liniowe, lecz przybiera bardzo rozgałęzioną formę. To mi daje łatwość podejmowania decyzji w momencie kiedy pojawia się jakaś nowa okazja. Jestem w stanie sobie szybko wyobrazić jakie będę tego długofalowe konsekwencje, profity i skutki uboczne. Lubię ten talent i często z niego korzystam w swojej pracy i życiu prywatnym.

Uczenie się

„Osoby, które wyróżnia cecha Uczenia Się, mają silne pragnienie nauki i ciągłego doskonalenia siebie. Bardziej ekscytuje je sam proces uczenia się, niż jego rezultaty.”

Kolejny talent, który jest ze mną od wczesnych lat dzieciństwa. Odkąd pamiętam byłam ciekawa świata, chciałam uczyć się nowych rzeczy, słów i umiejętności. Kiedy miałam 4 lata, podglądałam brata ciotecznego jak odrabia lekcje. Zafascynowały mnie zeszyty i to jak pisze. Poprosiłam go, aby mnie nauczył. Kiedy miałam 5 lat, sama poprosiłam mamę, aby zaprowadziła mnie do przedszkola. Kiedy miałam 7 lat zażyczyłam sobie na urodziny, uwaga (!) encyklopedię. Miałam wrażenie, że wiedza sama wchodzi mi do głowy, bo wszystko mnie po prostu ciekawiło i wydawało mi się przydatne. Nie musiałam uczyć się w domu. Słuchałam na lekcjach i miałam same piątki i nie był to efekt chorych ambicji. Po prostu była to wypadkowa mojej ciekawości świata. Jedyne z czym miałam problem w czasie edukacji to uczenie się wierszy na pamięć, przyswajanie sztywnych regułek, faktów z historii, dat i nazwisk różnych ludzi. Zawsze miałam przeświadczenie, że odtwarzanie czegoś i przywiązywanie się do przeszłości jest absurdem. Nie lubiłam się tego uczyć. Lubię poznawać historię i analizować procesy jakie się zadziały oraz uczyć się na błędach, ale daty, nazwiska i nazwy miejscowości wydają mi się czymś totalnie zbędnym. Tak samo w przypadku regułek. Zamiast uczyć się czegoś na pamięć, zawsze próbowałam to zrozumieć i przyłączyć do tego co już wiem. Dzięki temu mam szeroki pogląd na wiele tematów i bez problemu łącze fakty z różnych dziedzin np. biologię z psychologią albo chemię z fizyką. Lubię się uczyć, aby rozumieć. Nigdy nie przywiązywałam natomiast uwagi do tego, aby zadowolić kogoś znajomością regułki. Dla mnie nauka to sposób na ulepszanie swojego życia i życia innych osób. Nie uczę się, aby uczyć. Uczę się, aby wykorzystywać te informacje w praktyce i łączyć ze sobą fakty, które będę się doskonale uzupełniać i stworzą spójną całość.

Zbieranie

„Osoby, które wyróżnia cecha Zbierania, pragną wiedzieć więcej. Często lubią zbierać i archiwizować wszelkiego rodzaju informacje.”

Ten talent doskonale uzupełnia wizjonera i uczenie się. Też go uwielbiam. Uwielbiam wygrzebywać nowe książki, budować sieć kontaktów, zbierać informacje i przetwarzać je w coś co ma „ręce i nogi”. Nie znoszę chaosu i jestem maniaczką porządku. Porządek i ład zarówno w kontekście wiedzy jak i rzeczy fizycznych sprawia mi ogromną przyjemność. Na studiach byłam królową notatek. Wszyscy ode mnie kserowali zapiski, bo były usystematyzowane i dokładne. A moim domu wszystko musi mieć swoje miejsce, bo inaczej jestem chora. Kiedy zaglądam do szafy z narzędziami mojego faceta, czuję fizyczny ból xD

Tutaj nie chodzi o pedantyzm tylko raczej poprawianie funkcjonalności różnych rzeczy. Zbieram przyprawy z całego świata i układam je w jednej szufladzie. Zbieram informacje z różnych książek, wykładów i konferencji i układam je w swojej głowie. Książki mam poukładane na półkach tematycznie. Ubrania kupuję w oparciu o wypracowany schemat garderoby kapsułkowej i układam je w szafie według kategorii. Są obszary, w których lubię zbierać większą ilość rzeczy i informacji. Są to obszary, które wydają mi się ważne i przydatne. W niektórych obszarach staram się być minimalistką lub zupełnie się od nich odwracam. Np. w kwestii kosmetyków mam tak, że czuję potrzebę posiadania małej, ale dobrze skomponowanej bazy idealnych produktów. Jak coś mi się sprawdza to jestem wierna i nie kombinuję. Zużywam opakowanie i kupuję kolejne. Nie mam potrzeby zbierania wszystkiego i wszędzie, bo mam świadomość, że utonęłabym w wątkach, rzeczach i myślach. Myślę, że talent zbieranie mam pod kontrolą i jest on u mnie dojrzały.

Pozostałe talenty z top 10

W swoim top 10 talentów mam też współzależność, stratega, odpowiedzialność, dowodzenie i maksymalistę. Wszystkie te talenty totalnie rozumiem i całkowicie utożsamiam się z wynikami testu. Współzależność objawia się w tym, że lubię pracować z fajnymi osobami. Widzę zależności jakie muszą się zadziać, aby praca posuwała się dalej. Irytuje mnie jak ktoś lub coś psuje skrupulatnie opracowany plan działania. Popłakałam się ze złości na wakacjach, kiedy mój plan na zwiedzanie Korfu się rozsypał tylko dlatego, że grecy mają w nosie harmonogramy. Strateg to talent, który ułatwia mi wykorzystywanie aktywatora, wizjonera, uczenia się i zbierania w spójne projekty. Strateg pomógł mi stworzyć arkusz wydawniczy książki, najbardziej efektywny i możliwy do wdrożenia harmonogram naszego eurotripa i plan wykończenia naszego mieszkania w 21 dni. Odpowiedzialność to jedyny talent z domeny wytwarzania. Odczuwam ją, wtedy kiedy opiekuję się podopiecznymi. Kiedy mam jakiś trudny przypadek pod swoimi skrzydłami sprawdzam wszystko 10 razy. Czasami przez tę cechę czas realizacji diety się bardzo wydłuża. Nie chodzi bowiem o to, że mi się nie chce. Chodzi o to, że muszę wszystko dopieścić. To zdecydowanie nie jest talent dojrzały i muszę nad nim mocno pracować. Odczuwanie odpowiedzialności jest super, kiedy piszę na bloga i tworzę treści do książki. Odczuwanie zbyt dużej odpowiedzialności podczas współpracy indywidualnej przeszkadza, bo czasami biorę na swoje braki to co nie zależy ode mnie. Właśnie dlatego ograniczam do absolutnego minimum konsultacje indywidualne z podopiecznymi. Kiedy mam pod skrzydłami 3-5 osób czuję spokój, kiedy jest takich osób więcej odpowiedzialność zaczyna mnie przytłaczać. Dowodzenie to talent, którego nie spodziewałam się w top 10. Nigdy nie czułam się dobra w zarządzaniu ludźmi i chętnie ten temat oddaję innym. Nie mam potrzeby dyrygowania innymi osobami i wyznaczania im zadań. Nie mniej jednak w sytuacji, kiedy ludzie nie potrafią wyjść z błędnego koła, kręcą się w sosie własnych obiekcji i nie potrafią podjąć decyzji potrafię przejąć tę funkcję i zarządzić rozwiązanie. Maksymalista jest talentem, który podejrzewałam, że będzie wyżej. Dokładność i skrupulatność to moja domena. Uwielbiam dopieszczać swoje teksty, prezentacje i zdjęcia. Lubię jak wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Być może maksymalista nie jest tak wysoko, bo mam w wielu obszarach więcej swobody i luzu. Potrafię być spontaniczna i działać z przyjemnością bez planu. Odkąd znam siebie, bardzo mi to pomaga w budowaniu pewności siebie i asertywności. Umiem wyznaczać granice tego co zrobię i tego czego nie zrobię. Umiem trzymać się swojej ścieżki.

A jakich talentów mi brak?

Przechwałki za nami, pora na pokazanie moich achillesowych pięt. No cóż. Tak jak każdy posiada talenty, tak każdy posiada słabsze strony. Czy to sprawia, że jesteśmy gorsi i powinniśmy się samobiczować za ten brak wszechstronności? Absolutnie nie! Skupiamy się na mocnych stronach i na nich pracujemy. Słabe strony musimy po prostu znać, aby nauczyć się z nimi żyć i przygotować innych na to, że pewnych rzeczy nie potrafimy robić tak dobrze jak oni. U mnie najsłabiej wypadają:

Bezstronność

Osoby z tym talentem uważają, że ludzie powinni być traktowani jednakowo. Ja się z tym stwierdzeniem absolutnie nie zgadzam! Dla mnie „sprawiedliwie to nie znaczy po równo”. Uważam, że to ile ktoś posiada szacunku, przyjaciół i pieniędzy powinno być odzwierciedleniem tego ile wysiłku włożył w budowanie relacji, uczenie się i pracę. Jestem ostatnią osobą, która powie, że ktoś głupi zasługuje na uwagę. Albo, że ktoś leniwy i bezproduktywny zasługuje na pieniądze. To się absolutnie kłóci z moim talentem indywidualizacja. Każdy ma dokładnie to na co sobie zasłużył. Mam świadomość tego, że moje poglądy na ten temat są dla wielu osób niewygodne. I mam świadomość tego, że niektórych moja postawa odstraszy. Biorę za to odpowiedzialność i zupełnie się tym nie przejmuję. Nie muszę odpowiadać każdemu. Jestem przekonana, że w tym obszarze nic się w moim światopoglądzie nie zmieni.

Zgodność

To tylko potwierdza poprzedni podpunkt. Osoby z talentem zgodność dążą do konsensusu, złotego środka i unikania konfliktów. No cóż, lekko bez tego talentu nie jest. Zawsze muszę mieć swoje zdanie i będę go bronić jak lwica. Jestem jak mój tato – każde z nas musi mieć ostatnie słowo. Jak widzę konflikt kogoś innego to zawsze muszę obrać kogoś stronę (bezstronności brak) i szukam miliona argumentów za moją stroną i miliona argumentów przeciwko tej drugiej. Także kochane przyjaciółki, jeśli nie chcecie rozstań i rozwodów to nie narzekajcie mi na swoich facetów, bo przestanę ich lubić i tragedia murowana ;) A jak brak tego talentu objawia się w kontekście mojej pracy? Zrywaniem kontraktów, kiedy mi nie odpowiada jestestwo ludzi z którymi mam pracować. Wielogodzinne dyskusje z ludźmi, którzy próbują mnie przekonać w komentarzach, że nie mam racji. Tracenie ogromnej ilości czasu i energii na to, aby wyjaśniać antyszczepionkowcom, że mają coś nie tak pod czerepem… Uczę się nie mieć zdania w sprawach, które nie mnie bezpośrednio nie dotyczą ;)

Naprawianie

Osoby z tym talentem dobrze sobie radzą z problemami, znajdują przyczynę niepowodzenia i znajdują rozwiązanie. A ja? Ja uciekam gdzie pieprz rośnie. Szukam czegoś lepszego. I ten aspekt dotyczy wszystkich aspektów mojego życia. Studia mnie denerwowały, bo nie uczyłam się na nich niczego nowego? Rzuciłam pół roku przed obroną magisterki. Nie mogłam się dogadać ze współlokatorami. Pakowałam walizkę i szukałam nowego pokoju. Facet mnie irytował swoim zachowaniem. Znajdowałam lepszego. Szef mnie nie doceniał. Rzucałam wypowiedzeniem. Jak coś nie działa to po prostu trzeba to wymienić na coś innego. Mając talent wizjoner, uczenie się i zbieranie to żaden problem, aby mieć lepsze nie tracąc czasu na naprawianie czegoś co po prostu nie działa. Szkoda mi czasu na rzeczy, które nie działają skoro mam taką łatwość w tworzeniu nowych, lepszych. Trochę to idiotyczne, że wytatuowałam sobie na kostce igłę w myśl idei „naprawiać, nie wyrzucać”. To co miałam wtedy naprawiać oczywiście wyrzuciłam. Tatuaż został, ale never mind. Rozwagę też mam nisko ;)

Więcej o świadomości mocnych i słabych stron opowiedziałam w podcaście u Justyny Świetlickiej. Jeśli chcecie tego posłuchać zapraszam Was TUTAJ:

Wysłuchaj podcastu u Justyny Świetlickiej – kliknij na obrazek
Podcast Justyny o zdrowym stylu życia – odcinek ze mną o mocnych stronach

Co mi daje świadomość mocnych stron w mojej pracy? Akceptację tego co robię i jak robię. Dzięki temu, że wiem w czym jestem dobra i czego nie umiem, jasno komunikuję zasady współpracy ze mną. Nie mogę dać niskiej ceny i nie jestem w stanie dostarczać materiałów i diet „na wczoraj”, ale gwarantuję najwyższą jakość i dbałość o szczegóły. Podopiecznym obiecuję, że diety będą smaczne, zbilansowane, elastyczne i nic się nie będzie marnowało. Osobom które kupują moje książki oferuję sprawdzone receptury, piękne zdjęcia, wyliczone makro, wskazówki dotyczące zamienników i gotowania oraz kolejne edycje książek w przyszłości. Firmom, z którymi współpracuję oferuję bardzo wnikliwe opracowania tematów, dbałość o detale, dopasowanie komunikacji do odbiorców i pełne zaangażowanie. Wiem co potrafię, wiem co mnie wyróżnia i wiem czego nie mogę obiecać. To mi daje niesamowity spokój i przekonanie, że moje działania są spójne z moim stylem pracy i satysfakcjonują kogoś, kto potrafi czekać na coś doskonałego i nie szuka kogoś kto jest najtańszy, tylko kogoś kto stara się zrobić coś na 120% swoich możliwości.

Oto kilka waszych wypowiedzi z mojej ankiety na InstaStories

Z czym Wam się kojarzy marka Okiem Dietetyka

  • z dokładnością i przywiązywaniem uwagi do detali (maksymalista)
  • z dietetyką opartą na faktach naukowych (uczenie się)
  • rozsądne podejście do odżywienia (indywidualizacja)
  • z apetycznymi zdjęciami potraw (maksymalista)
  • ze smacznymi przepisami / dieta to nie kara (zbieranie)
  • z marką Monini i dietą śródziemnomorską (współzależność)
  • z książkami kulinarnymi (aktywator)
  • z dokładnymi opracowaniami tematów (zbieracz)
  • z dobrze zbilansowanymi dietami (odpowiedzialność)

Jakie Twoim zdaniem są przepisy z moich książek / bloga?

  • apetyczne (uczenie się)
  • dobrze doprawione (maksymalista)
  • egzotyczne (zbieranie)
  • łatwe do zrobienia, ale wciąż smaczne (strateg)
  • ciekawe i nietypowe (zbieranie)
  • inspirowane kuchniami świata (zbieranie)

Czym Twoim zdaniem wyróżnia się moja praca na tle innych dietetyków?

  • nie nagrywasz bezsensownych stories (odpowiedzialność)
  • nie tworzysz postów o niczym (odpowiedzialność)
  • masz mnóstwo pomysłów i lubisz działać (aktywator)
  • jesteś autentyczna / prawdziwa (brak bezstronności)
  • mówisz to co myślisz (brak bezstronności)
  • dzielisz się przemyśleniami nie tylko o diecie (aktywator)
  • jesteś profesjonalna i rzetelna (uczenie się)
  • przywiązujesz wagę do detali (maksymalista)
  • masz nietuzinkowe pomysły (wizjoner)
  • nie ulegasz chwilowym modom (odpowiedzialność)
  • i mój ulubiony „ty jesteś dietetykiem-artystą, a nie rzemieślnikiem” (wizjoner)

Jak widzisz moja praca, moja marka i moje talenty są całkowicie spójne z tym jak wy to odbieracie. Nie walczę ze sobą i nie próbuję być w pracy kimś kim nie jestem. Nie pokazuję się jako osoba empatyczna, czarująca, wiecznie optymistyczna, skupiająca uwagę na sobie, z ponadprzeciętną samooceną, rywalizująca z innymi. Ja taka nie jestem. I prawdopodobnie przez komunikację jaką stosuję siłą rzeczy przyciągam ludzi, którzy mają podobne potrzeby i oczekiwania wobec dietetyka. Jestem przekonana, że nie byłabym w stanie prowadzić osoby, która uwielbia rywalizację i kocha porównywać się do innych. Jestem pewna, że nie byłabym w stanie pracować z drugą osobą, która nie ma talenty zgodność i ma zupełnie inne wartości niż ja. Nie jestem dla każdego i to jest ok!

Temperament i osobowość

Opowiem ci jeszcze kilka słów o temperamencie i osobowości, bo one też wpływają na to jakimi jesteśmy ludźmi, jak pracujemy i jaką energię wysyłamy do świata. Te aspekty też warto zdiagnozować, aby nauczyć się z nimi żyć i wykorzystywać je na swoją korzyść.

Temperament jest cechą wrodzoną i uwarunkowaną w dużej mierze genetycznie. Temperament wiąże się bezpośrednio z tym, jaki mamy układ nerwowy. Z tym się człowiek rodzi i nie jest w stanie tego przeskoczyć. Można co najwyżej pracować, aby nad temperamentem zapanować. O tym jakie mamy typy temperamentu słyszał chyba każdy, ale nie każdy wie jak wygląda podział.

Jaki możemy mieć typ układu nerwowego?

  • Słaby – melancholik
  • Silny, który dzieli się na kolejne podtypy:
    1. niezrównoważony – choleryk
    2. zrównoważony, który dzieli się na typy:
      • ruchliwy – sangwinik
      • bezwładny – flegmatyk

Ja od pierwszej sekundy życia pokazałam, że jestem cholerykiem. Darłam się tak, że wszyscy mieli mnie dosyć. Mama mówi, że pierwszy rok mojego życia to był jeden wielki ryk bez powodu. Do dzisiaj mam tak, że jak coś mnie zdenerwuje to mam ochotę wyć i.. wyję. I mogłoby się wydawać, że bycie cholerykiem to przekleństwo, ale ja to kocham! Tzn. pokochałam to na terapii, bo przyszłam do Pani Agnieszki z błaganiem o tabletki, które wyłączą moją nadwrażliwość i impulsywność. A wyszłam od niej z przekonaniem, że gdyby nie mój temperament to pewnie nie osiągnęłabym tego wszystkiego co mam i żyłabym nieszczęśliwa w układach, które mnie gniotą. Wtedy postanowiłam poszukać w tym pozytywów i nauczyć się z tym żyć.

Aktualnie kocham swoją energię, swoje zaangażowanie, swoją wiarę w jutro i swoją wrażliwość sensoryczną. Uwielbiam to jak czuję zapachy, smaki, jak doceniam piękne obrazy, ludzi i estetykę, jak słyszę śpiew ptaków i szum fal. Uwielbiam to, że to wszystko na mnie działa i stymuluje mój układ nerwowy. Fakt faktem, że istnieją dźwięki, które dosłownie sprawiają mi fizyczny ból, że na widok niezbyt apetycznego jedzenia tracę apetyt, a brzydkie zapachy powodują odruch wymiotny, ale po prostu dbam o to, aby się na to nie narażać. Mój temperament sprawia, że potrzebuję otaczać się tym co dla mnie dobre. Dzięki niemu jestem zmienna, twórcza, optymistyczna i aktywna. Szukam w tym jaka jestem pozytywów i wyciągam z tego co dostałam w genach to, co mogę. Temperament jest wrodzony i nie jesteśmy w stanie go zmienić. Oczywiście wolałabym sangwinika, ale będąc cholerykiem też da się żyć ;)

A co z osobowością?

Pisząc o talentach, predyspozycjach, mocnych stronach i temperamencie warto wspomnieć też o osobowości. Według definicji osobowość to zbiór względnie stałych cech psychicznych, które determinują to jak się zachowujemy, jaką postawę przyjmujemy i to w jaki sposób komunikujemy się z otoczeniem. Osobowość nie jest uwarunkowana genetycznie, ale oczywiście podpiera się temperamentem. Wynika ona w dużej mierze w wychowania, środowiska, doświadczeń życiowych, ewentualnych traum etc. To bardzo złożona dziedzina psychologii.

Jeśli jesteś ciekawa tego, jakie masz cechy osobowości, chcesz wiedzieć czy bliżej Ci do introwertyka czy ekstrawertyka, czy kierujesz się w życiu intuicją czy analizą opartą na faktach, czy Twoja osobowość jest bardziej planująca czy poszukująca, czy jesteś osobą asertywną czy czujną – zrób szybki i darmowy test! Poznaj siebie bliżej. Koncepcja typów osobowości wywodzi się z psychologii jungowskiej, ale została już mocno zmodyfikowana i poznana zdecydowanie lepiej. Jednym z prostych testów „diagnozujących” typ osobowości jest test 16 Personalities (Test Meyer-Briggs). Isabel Briggs Myers wraz ze swoją matką Katherine Cook Briggs rozwinęły pomysł Junga w kwestii hierarchii poszczególnych preferencji w każdym typie osobowości i dodały wymiar opisujący nastawienie do świata zewnętrznego. Kwestionariusz 16 Personalities jest uznanym i popularnym narzędziem rozwojowym, nieprzeznaczonym do selekcji i rekrutacji. Jeśli nigdy go nie wypełniałaś – najwyższa pora. Test znajdziesz TUTAJ. Daj znać koniecznie co Ci wyszło :)

Mi w teście wyszedł działacz. Jestem bardziej ekstrawertykiem niż introwertykiem. Działam w oparciu o intuicję, a nie wyłącznie w oparciu o fakty. W życiu bardziej niż logiką kierują się zasadami. Lubię poszukiwać lepszych rozwiązań na bieżąco niż kurczowo trzymać się planu. No i jestem mocno czujna w stosunku do innych ludzi. Asertywność przychodzi mi z nieco większym trudem, ale bardzo tego pilnuję.

Mam takie marzenie, aby ludzie robili to, w czym są świetni i do czego się nadają

Jestem przekonana, że każdy z nas może robić ważne rzeczy i spełniać się zawodowo bez ryzyka wypalenia i frustracji. Jestem pewna, że ludzie są obdarzeni unikalnym zestawem temperamentu, osobowości i wrodzonych talentów, który sprawia, że możemy robić różne rzeczy w różny sposób i czerpać radość z naprawdę przeróżnych zadań. Mam takie marzenie, aby ludzie mogli w pełni wyzwalać swój potencjał. Aby nikt ich nie blokował mentalnie ani zawodowo. Aby ludzie nie wciskali się wzajemnie w żadne sztywne ramy. To, że ja kocham się uczyć, zgłębiać nową wiedzę, łączyć kropki, zaczynać projekty i tworzyć dopasowane rozwiązania nie znaczy, że każdy może to robić. Są tacy ludzie, którzy muszą mieć wynik. Ja nie muszę. Są ludzie, którzy potrzebują budować głębokie i długofalowe relacje z dużą ilością osób. Ja nie muszę. Znajdź swoje „muszę” i dbaj o nie.

Każdy jest inny. Każdy ma inne predyspozycje i zasoby. Ale serce mnie boli, kiedy ktoś przeżył w swoim życiu coś, co sprawiło, że myśli, że nie ma żadnych talentów. Czuję wewnętrzny sprzeciw kiedy widzę małe dzieci z niesamowitym talentem artystycznym i dużą wrażliwością sensoryczną, którym rodzice wmawiają, że muszą zostać inżynierem albo lekarzem, bo to pewny zawód. Z tego samego powodu jestem naprawdę wdzięczna moim rodzicom za to, że zobaczyli mój potencjał i nigdy nie oszczędzali na mojej edukacji. Jestem im wdzięczna za to, że dostawałam od nich komunikat, że mogę być kim chcę być, bo to moje życie i moje decyzje. Pisałam zresztą o tym cały artykuł, który możesz znaleźć TUTAJ. Mogli mnie przecież zmuszać do zajęć sportowych i robienia wyników albo usilnie wmawiać mi, że każdy musi mnie lubić. Na szczęście mogłam rozwijać się w swoim tempie i swoją ścieżką, a od nich dostawałam tylko potrzebne narzędzia, czyli książki, czas, swobodę podejmowania kluczowych decyzji i święty spokój.

Ale czy moje talenty zawsze były tak doceniane? Niekoniecznie. O ile w pracy podczas organizacji See Bloggers trafiłam na super zespół i bardzo świadomy zarząd, tak podczas pracy w agencji reklamowej GPD dosłownie zabijano moją kreatywność. W tym momencie muszę podziękować Markowi i Basi, którzy zobaczyli we mnie potencjał, kiedy nie wiedziałam o życiu prawie nic. Dzięki nim odkryłam w sobie aktywatora i wizjonera. Tam nauczyłam się sprzedawać w oparciu o wartości. Tam nauczyłam się, że mam naturalny talent do wzbudzania w ludziach chęci podjęcia jakiś nowych działań. Naprawdę lubiłam tę pracę chociaż z dietetyką nie miała wspólnego nic. Później przyszedł czas na założenie swojej firmy, ale kiedy już ją miałam, dostałam propozycję pracy w jednej z większych agencji reklamowych w Poznaniu. Pomyślałam czemu nie, spakowałam walizkę i pojechałam tam z wielkimi nadziejami i oczekiwaniami. Myślałam, że będzie super i że będę tam robić wspaniałe rzeczy. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Mój potencjał został dosłownie zabity. Czułam się tam jak nic nie warta. Składały się na to 3 rzeczy: bycie małym, nic nieznaczącym trybikiem w wielkiej korporacji, dziewczyny z zespołu, które były tak fałszywe, że wzdrygam się na samo wspomnienie atmosfery jaka panowała w tamtym pokoju i nasz pożalsięboże przełożony Maciej, który był niespełnionym pisarzem i nienawidził blogerów za to, że mają więcej czytelników niż on (rzecz jasna nie szczędził tego typu komentarzy przy mnie wiedząc czym się zajmuję). No mówię Wam, syf i dno dna. Nie pozdrawiam. Ten koszmar trwał jakieś 5 miesięcy i cała moja przygoda z branżą reklamową i pracą, która mnie niszczyła psychicznie skończyła się wydaniem jakiś 2 tysięcy złotych na terapię. Nie polecam!

Mogę zatem powiedzieć, że przeżyłam w swojej karierze zawodowej i wzloty i upadki. Byłam tym samym człowiekiem. Miałam ten sam zestaw kompetencji i wartości. Zobacz jak wiele zależy od kontekstu! Wyobraź sobie co by się działo, gdyby moi rodzice byli osobami, które muszą na mnie przenieść swoje niespełnione ambicje. Właśnie dlatego uważam, że ludzie powinni mieć zapewnioną możliwość robienia tego w czym są świetni. W ten sposób można zbudować fantastyczne relacje, silne zespoły i wielkie projekty. W ten sposób każdy jest na swoim miejscu i nikt nie cierpi. Czasami naprawdę wystarczy zatrzymać się na moment i odkopać spod hałdy oczekiwań swój potencjał i prawdziwą misję. Pozwolić sobie na to, aby być sobą, robić to w czym czujesz się jak ryba w wodzie i zarabiać na tym uczciwe pieniądze. Pozwolić na to swoim dzieciom, partnerowi, pracownikom i przyjaciołom. Nie oceniać innych miarą swoich potrzeb i oczekiwań. I o ile pracownika można wymienić na innego i partnera na pewnym etapie budowania relacji też, tak nie wolno blokować talentów w dzieciach, nastolatkach oraz w sobie! Ktoś kto ma naturalny dar rywalizacji, ukierunkowania i dyscypliny będzie się czuł jak ryba w wodzie w jednej dyscyplinie sportu. Ktoś kto jest obdarzony talentem elastyczność, zbieranie i odkrywczość nigdzie nie zagrzeje miejsca na długo i będzie chciał próbować wielu rzeczy. Ja o sobie mówię zbieracz zawodów, bo łącze naprawdę różne kompetencje w unikalny zestaw, ale nie czuję się wybitną specjalistką w żadnej wąskiej dziedzinie. Czy to źle? No nie! Po prostu taka jestem i to jest piękne. Szukam wokół siebie ludzi, którzy to zaakceptują, wykorzystają i polubią. Do nich pasuję. Reszta może dla mnie nie istnieć, a ja dla nich. Poszukaj w sobie wyróżników i daj im rozkwitnąć!

Projekt Przedsiębiorczy Dietetyk

Chociaż wielu osobom wydaje się to podejrzane, że pracowałam w sprzedaży, marketingu i reklamie, a nie tylko poświęciłam się dietetyce, to z perspektywy czasu i na podstawie wyniku mojego testu StrenghstFinder wiem, że to było dla mnie konieczne. Lubię działać. Jestem ciekawa świata. Lubię wymyślać różne akcje, produkty i usługi. Lubię uczyć się nowych rzeczy i zbierać je w jedną spójną całość. Gdyby moja edukacja skończyła się na posiadaniu wiedzy wyłącznie z dietetyki, a moją jedyną perspektywą zawodową byłaby praca w gabinecie, to z pewnością wypaliłabym się po roku i rzuciła to wszystko w cholerę.

Dzisiaj wiem, że zbieranie tych wszystkich umiejętności pozwoliło mi na czerpanie prawdziwej satysfakcji z mojej pracy. Nie czuję się jak nic nieznaczący trybik będący częścią wielkiej machiny, tylko ktoś kto jest sterem, wiatrem i żaglem w swoim biznesie. Znam się na odżywianiu, umiem gotować, potrafię robić i obrabiać zdjęcia, ciekawie pisać, zarządzać mediami społecznościowymi. Umiem twardo negocjować. Umiem sobie sama wstawić baner na blogu i umiem napisać tekst, który trafia do 250 tysięcy osób. Umiem sprzedawać oferując wartość, a nie wciskając kit. Mam wiele cennych kompetencji, których nie uczą dietetyków na studiach!

I tak właśnie powstał pomysł, aby podzielić się tą wiedzą ze światem. W końcu nie każdy chce poświęcić 8 lat swojego życia na zatrudnianie się w różnych firmach, wydawać tysiące złotych na rozwojowe książki, szkolenia i warsztaty. Razem z Justyną Świetlicką i Magdą Hajkiewicz-Mielniczuk stworzyłyśmy kompleksowy kurs Przedsiębiorczy Dietetyk, który jest kwintesencją wiedzy na tematy związane z analizą mocnych stron, budowaniem spójnej marki osobistej, narzędziami marketingowymi, komunikacją, sprzedażą opartą o wartości i optymalizowaniem własnej działalności. Ten kurs to ponad 20 godzin materiałów video, które zbierają nasze know how w łatwą do przyswojenia formę kursy.

W naszym małym 3-osobowym zespole podzieliłyśmy się pracą tak, aby każda z nas mówiła o tym, w czym czuje się najlepiej. Ja będę mówić o tym jak prowadzić bloga, aby ludzie chcieli go czytać. Podzielę się swoimi sposobami na to jak promować swoją markę minimalnym nakładem finansowym, opowiem o tym jak rozmawiać z ludźmi na partnerskim poziomie i negocjować satysfakcjonujące warunki współpracy, podzielę się doświadczeniem związanym z wydaniem własnej książki. Będę też opowiadać o tym jak tworzyć apetyczne zdjęcia i jak tworzyć z nich samodzielnie proste grafiki. Dlaczego nie zrobiłam tego kursu sama? Bo nie wiem wszystkiego i nie nadaje się do wszystkiego. Jeszcze 2 tygodnie temu nie miałam nawet mailingu. Nigdy nie zrobiłam sama żadnego kursu online. Nie znam się specjalnie bardzo na psychologii ani targetowaniu usług. Mówi się, że co dwie głowy to nie jedna. Pomyśl sobie co powstało kiedy połączyły się trzy głowy!

Dlaczego chcemy uczyć konkurencję tego, jak się promować?

I tutaj wracamy do idei tego postu. Każdy dietetyk jest inny. Każdy dietetyk może oferować coś wyjątkowego. Inną metodę komunikacji. Inny poziom empatii. Inny ton głosu. Inne smaki w dietach. Jeden będzie motywował faktami. Inny będzie motywował umieszczaniem zdjęć zgrabnego tyłka. Jeden będzie mówił jak usmażyć steka. Inny będzie nawoływać do weganizmu i ochrony planety. Każdy pacjent potrzebuje czegoś innego. Dla jednej osoby liczy się psychologiczne wsparcie. Dla innej osoby elastyczne rozwiązania. Kolejna będzie potrzebowała ultra prostej i sztywnej diety, bo inaczej się do niej nie zastosuje. Ani ja, ani Magda, ani Justyna nie czujemy, że musimy walczyć o uwagę i konkurować z branżą. My uwielbiamy ludzi z branży i wzajemnie się wspieramy. Niejednokrotnie odesłałam kogoś na konsultacje do chłopaków z Dietetyka Nie Na Żarty. Wiele razy odsyłałam kogoś z problemami klinicznymi do lepszych specjalistów. Np nigdy bym się nie podjęła prowadzenia osoby zmagającej się z nowotworem. Wolę ją przekierować do Magdy Maciejewskiej-Cebulak. A kogoś kto potrzebuje wsparcia dla dziecka do Gosi Jackowskiej albo Małgosi Bellwon. Jestem przekonana, że więcej można zyskać współpracując zamiast walczyć.

Chcemy uczyć innych dietetyków odkrywania swoich zalet i akceptowania słabych stron. Chcemy przeprowadzić ich przez proces tworzenia strategii działania i budowania marki osobistej. Chcemy dać im konkretne rozwiązania do wdrożenia tu i teraz. Nie będziemy ich uczyć jak być nami. Będziemy ich uczyć jak być sobą i przyciągać klientów, którzy to doceniają. To nie będzie kurs mydlenia ludziom oczu ani sprzedawania „g*wna w papierku”. To kurs, który uczy jak dotrzeć z wartościową treścią do szerszego grona odbiorców. To kurs o tym jak w biznesie pozostać sobą.

Jeśli interesuje Cię ta tematyka możesz posłuchać dwóch odcinków podcastu, w którym Magda i Justyna rozmawiają o naszym kursie:

Jeśli jesteś dietetykiem i potrzebujesz wsparcia w tym obszarze, zajrzyj na naszą grupę, gdzie przez ostatnie 3 tygodnie sporo się już wydarzyło. Zaprezentowałyśmy ułamek naszych możliwości. Masz tam darmowe lekcje z Instagrama od Justyny, mini kurs fotografii kulinarnej ode mnie i webinar o budowaniu biznesu odpornego na kryzys od Magdy. Aby być częścią społeczności Przedsiębiorczych Dietetyków trzeba zapisać się na nasz newsletter przez tę STRONĘ. W odpowiedzi dostaniesz od nas link do grupy i hasło, które należy podać, aby dostać się do grupy. Na grupie już jutro odbędzie się webinar o tym jakie błędy popełniają dietetycy w komunikacji, że trafiają nie do tych osób, które chcą obsługiwać. W czwartek czeka nas sesja Q&A na żywo. Jeśli czujesz, że ta grupa i kurs są dla Ciebie, serdecznie zapraszam. Nikogo nie namawiam, ale jeśli widzisz w tym wartość to cieszę się, że dotarłam do Ciebie z tą informacją!

Mam ogromną nadzieję, że ten tekst zainspirował Cię do tego, aby odkryć siebie w sobie. Mam nadzieję, że wiesz o tym, że masz mocne strony i potrafisz je w sobie odkrywać na każdym kroku. Nieważne w jakiej branży pracujesz, nie daj sobie wmówić, że coś jest z Tobą nie tak, bo masz inne cechy niż Twój kolega, szef czy przełożony. Być może to stanowisko do Ciebie nie pasuje. Być może Twoja woda jest gdzie indziej. Nie poddawaj się i szukaj swojego miejsca. Każdy zasługuje na to, aby praca dawała mu radość i satysfakcję. Ściskam!

Viola Urban

Oceniam swoim Okiem Dietetyka już od 8 lat. Z zawodu jestem dietetykiem, z zamiłowania poszukiwaczką doskonałego smaku, a z doświadczenia copywriterem i fotografem kulinarnym. Napisałam dwie książki kulinarne: "Poranne Inspiracje" oraz "Dieta na Wynos". Lubię inspirować do lepszego jedzenia i aktywności fizycznej. W wolnych chwilach czytam, ćwiczę jogę i szukam dobrego jedzenia na mieście razem z przyjaciółmi. "Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu"

O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 8 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i moich przemyśleń o życiu. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

Newsletter Okiem Dietetyka

.

social media

KUP MOJĄ NAJNOWSZĄ KSIĄŻKĘ

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

×