O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 3 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i prawdziwych historii. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

SOCIAL media

Instagram Feed

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

REKLAMY PARTNERÓW BLOGA

EKSPERCKI BLOG DLA WYJĄTKOWO DOCIEKLIWYCH
Joga – podsumowanie pierwszych 6 miesięcy regularnej praktyki

Joga – podsumowanie pierwszych 6 miesięcy regularnej praktyki

Do tego wpisu zbierałam się bardzo długo. Chciałam się za niego zabrać w odpowiednim czasie, dopracować go w każdym najmniejszym calu, okrasić pięknymi zdjęciami bardzo wymagających asan. Niedawno jednak usłyszałam od mojej nauczycielki, że praktyka jogi to ciągły rozwój, szlifowanie umiejętności. Nie ma możliwości, aby zrobić w jodze wszystko. Żeby dojść do celu. Praktyka jest celem i to mnie w tym ekscytuje najbardziej, że cały czas będę szła do przodu, a nigdy nie osiągnę swojego maksimum. Właśnie dlatego stwierdziłam, że to już ten moment, aby podzielić się z Wami swoimi pierwszymi wrażeniami. Ponadto właśnie 21 czerwca świętujemy międzynarodowy dzień jogi, dlatego ten wpis pojawia się właśnie dzisiaj. Jesienią ubiegłego roku wiedziałam o jodze tylko tyle, że istnieje. Dzisiaj mam na ramieniu tatuaż będący pochwałą jogi i tego jak ogromny wpływ wywarła na moje ciało, stan emocjonalny i postrzeganie wszystkiego co jest wokół mnie. Wsiąkłam i nie zamierzam z tego wychodzić. Joga mnie leczy!

Na wstępie kilka słów o tym jak to się stało, że trafiłam na pierwszy w życiu trening jogi. Było to na przełomie zimy i jesieni ubiegłego roku. Zawalałam wtedy kolejny przedłużony termin oddania ostatecznej wersji tekstu do Porannych Inspiracji. Byłam permanentnie zestresowana, a w perspektywie wisiała wizja przeprowadzki. Pracowałam wówczas w domu. Domu, który już był przygotowany na rewolucję. Na domiar złego wciąż trzeba było jeździć po sklepach wybierać kafelki, meble etc. Byłam totalnie zmęczona. Nie potrafiłam się odprężyć, zregenerować. Stres powodował skrajnie niską produktywność, a to jeszcze większa frustrację. Normalnie w takich warunkach poszłabym na rower, ale było naprawdę bardzo zimno. Kupiłam zatem karnet na siłownię z założeniem, że jak się poruszam, to od razu mi się poprawi humor.

Joga, wojownik 1, fot. Karolina Ponzo

Bieganie po bieżni i rower pod dachem to nie to samo, zatem szukałam dalej swojego miejsca. Postanowiłam przetestować zajęcia grupowe. Na początku chodziłam na to co znam, ale później stwierdziłam, że nigdy nie byłam na pilatesie, więc chętnie wypróbuję. Spodobało mi się, ale nie było fajerwerków. Być może dlatego, że instruktorka nie trafiła w mój gust. Siłą rozpędu wpadłam na zajęcia jogi. Nie miałam bladego pojęcia co i jak…

Weszłam na salę w adidasach. Szybko je zdjęłam. Zauważyłam, że dziewczyny na sali mają wokół siebie mnóstwo rzeczy: kostki, paski, koce i takie śmieszne długie poduszki. Pozbierałam z kątów sali wszystkie „niezbędne” akcesoria i bez żadnych oczekiwań otworzyłam się na to, co przyniesie kolejne 1,5 godziny. To było absolutne przebudzenie! Jakbym pierwszy raz w życiu dowiedziała się, że jest coś takiego jak świadoma relaksacja, modulacja nastroju oddechem. Już wtedy wiedziałam, że joga zostanie ze mną na dłużej. To ewidentnie była miłość od pierwszego spotkania.

Dlaczego joga tak bardzo mnie kręci?

1. Joga pozwala mi się zrelaksować

W szkołach uczą nas różnych rzeczy. Uczą nas stolic krajów, dat, pisania, liczenia, nawet rzucania piłką. Przez kilkanaście lat edukacji poznajemy wiele faktów, ale tak mało mówi się nam o tym jak radzić sobie ze stresem, jak budować pewność siebie albo trwałe relacje. Zagadnienia związane z rozwojem osobistym i psychologią są całkowicie pomijane w naszej edukacji, tymczasem nie każdy ma możliwość poznania technik relaksacyjnych. Efekt jest tego taki, że rośnie nam sfrustrowane społeczeństwo pełne obaw, lęków, niskiej samooceny i wybujałych oczekiwań względem siebie samych i otoczenia.

Nikt nas nie uczył oddychania. Chociaż miałam już w swoim życiu do czynienia z wieloma osobami, to nikt mi wcześniej nie powiedział jak ważny jest oddech w codziennej pracy z ciałem i nie mówię tutaj o oddechu mającym poprawić efekty treningu. Mam tutaj na myśli świadomy, oczyszczający oddech, który pozwala nam się uspokoić w chwilach bardzo dużej presji, stresu czy załamania. Oddech i rozluźnienie podczas ostatniej fazy treningu jogi były dla mnie niczym odkrycie Ameryki. Okazało się, że mogę leżeć, oddychać głęboko, mieć całkowicie rozluźnione ciało i nie myśleć o niczym. Kto by pomyślał…

W świecie, który gna do przodu w zawrotnym tempie nie robić nic, nie myśleć o przyszłości i czerpać z tego ponadprzeciętną satysfakcję. Czy kiedykolwiek próbowaliście świadomie rozluźnić gardło, skórę między brwiami, żuchwę? No właśnie! Nikt tego nie robi. Dopiero na pierwszych zajęciach jogi uświadomiłam sobie jak bardzo dużo napięcia tkwiło w moim ciele. Z każdą kolejną praktyką nauczyłam się to kontrolować. Po pół roku praktyki jestem w stanie relaksować się nie tylko na macie, ale w zasadzie wszędzie gdzie mam na to ochotę. Koniec z przytłaczającym uczuciem spięcia w gardle, koniec z twardymi jak skała barkami.

2. Joga to 1,5 godziny poświęcone tylko mi

Chociaż po 3 latach prowadzenia własnej firmy nauczyłam się nie brać sobie na głowę zbyt dużo zadań, to mimo wszystko czasami odczuwam natłok obowiązków. Dodatkowa świadomość, że 90% zleconych mi zadań muszę wykonać samodzielnie powoduje, że ciężko mi się tak naprawdę oderwać od pracy wieczorami. Niezależnie od tego, ile mam zadań i kiedy mija deadline – joga to świętość. 2-3 razy w tygodniu muszę poćwiczyć w szkole, a w domu krótkie sesje jogi wykonuję wtedy, kiedy mój mózg domaga się przerwy.

Domowe rozciąganie, stanie na głowie, skłony to fajny przerywnik, ale tak naprawdę dopiero 1,5 godzinna sesja pod okiem nauczyciela potrafi mnie wyciągnąć z natarczywego myślenia o pracy. Moja obecna nauczycielka Kasia podczas jednych zajęć powiedziała, że joga tak efektywnie relaksuje umysł, ponieważ wymaga w 100% skupiamy się na ciele. Każda asana wymaga wielu drobnych ruchów, dlatego jesteśmy w stanie całkowicie poświęcić się udoskonalaniu pozycji, a tym samym wyłączyć myślenie o czymkolwiek innym. Wykonując te ćwiczenia mam wrażenie, że moje ciało powoli, ale trwale się zmienia i robię coś tylko dla siebie – dla zdrowia ciała oraz umysłu.

3. Joga to sposób na bycie w procesie rozwoju

Jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać nad tym co mnie motywuje i jak przeżywam satysfakcję związaną z sukcesami. W klasycznym podziale motywacji na zewnętrzną i wewnętrzną, u mnie występuje głównie ta druga. Uskrzydla mnie praca nad czymś dużym, trudnym i atrakcyjnym. Najbardziej się cieszę, kiedy o coś walczę, kiedy już to mam emocje opadają. Cóż tak już mam. W jodze nie ma limitu. To co jesteśmy w stanie wypracować z ciałem podczas sesji jogi to niekończące się doskonalenie. Ilość asan jest ogromna, a ich stopień trudności jest bardzo różny. Od banalnych relaksacji aż do wymagające ogromnej siły, rozciągnięcia i balansu skomplikowane pozy do których trzeba przygotowywać się bardzo długo. Sam fakt, ze joga jest tak rozwojowa sprawia, że się w niej zakochałam. Po prostu wiem, że mi się nie znudzi. Gdyby było takie ryzyko, nie wytatuowałabym sobie wojownika na lewym przedramieniu ;)

https://www.instagram.com/p/BjxJXY1l_qg/?taken-by=viola_okiem_dietetyka

4. Joga to genialny sposób na poprawę postawy ciała

Lubię moje ciało. Uważam, że jestem całkiem zgrabna i mam niezłe proporcje ciała. Jedyne czego nie lubię, to moje kiepskie nawyki. Siedzę na kręgosłupie, kiedy chodzę mam pogłębioną lordozę (kaczka), garbię się i pochylam łopatki do przodu. Mam tego absolutną świadomość i zyskałam ją dopiero wtedy, kiedy zaczęłam regularnie praktykować jogę. Nauczyłam się prawidłowo stać, leżeć i wykonywać ćwiczenia.

Najbanalniejsza w pozycji TADASANA, to najważniejsze ćwiczenie jakie poznałam na lekcji jogi. To szkoła dobre postawy od której każdy powinien zacząć. Nawet sobie nie wyobrażacie w jakim byłam szoku kiedy ktoś mi kazał unieść łono do góry i ciągnąć kością ogonową do dołu. W dobie wypiętych pośladków na instagramie wywijanie miednicy do przodu raczej nie wydaje się atrakcyjne, ale spróbuj poćwiczyć pod lustrem. Zobacz co się stanie z brzuchem, plecami i całą Twoją sylwetką. Spróbuj ściągnąć łopatki i maksymalnie oddalić je od uszu, napiąć mięśnie ud i podciągnąć rzepki w kolanach, a mostek unieść wysoko. Poczuj jak swobodnie płynie krew w  Twoim ciele, jak dotlenia się mózg, jak nic nie przeszkadza Ci czuć energię w całym ciele.

Kiedy siedzimy lub leżymy w dziwnych pozycjach nie jesteśmy w stanie efektywnie oddychać i transportować wystarczająco dużo tlenu do wszystkich miejsc w naszym ciele. Odkąd znam założenia tadasany (a co za tym idzie supta tadasany i savasany, czyli jej leżących odmian) nie jest już dla mnie problemem leżenie na plecach u kosmetyczki przez 2 godziny. Wcześniej odcinek lędźwiowy doprowadzał mnie do płaczu. Dzisiaj wszystko jest ok. Po prostu potrafię dobrze leżeć.

5. Dzięki jodze zakres ruchów z praktyki na praktykę jest coraz większy

Kiedy zaczynałam chodzić na jogę z podziwem obserwowałam dziewczyny na sali. Niektóre naprawdę potrafiły dużo. Pani Marysia lat ponad 50 robiła sobie na rozgrzewkę szpagat. To było takie wow! Mój choleryczny i niecierpliwy charakter musiał się trochę uspokoić, ponieważ do takich efektów nie dochodzi się w miesiąc. Po pół roku widzę ogromny postęp w rozciągnięciu nóg i pleców. Wciąż mam spory problem z prawym ramieniem i biodrami, ale i tak jest ogromny progres w porównaniu z tym co było wcześniej. Bieganie, praca przy biurku i chronicznie zła postawa ciała zrobiły przez lata swoje. Tak jak nie przytyłeś wczoraj i nie schudniesz jutro, tak jak zastałeś się przez lata, tak jutro nie zrobisz szpagatu. Praca, praca i jeszcze raz praca.

6. Joga pomaga mi budować siłę fizyczną i psychiczną

Joga to dla mnie połączenie ćwiczeń fizycznych i medytacji. Łączenie trudnych asan (np stanie na głowie, świeca, wojownik 3, kruk, mostek) ze świadomym oddechem to praca nie tylko z ciałem, ale też siłą woli. Panując nad oddechem i własnym ciałem nie tylko wzmacnia się mięśnie, ale także charakter, Pozwala się przychodzić myślom, że jest niewygodnie, ale za pomocą oddechu i świadomego zaangażowania w ćwiczenie można wytrzymać dłużej. Nie sztuką jest do pozycji wejść. Sztuka jest się w niej poczuć swobodnie.

7. Joga jest precyzyjna i uczy skupiania uwagi oraz zachowania balansu

W metodzie jogi jaką praktykuję (metoda BKS Iyengara) uwaga skupiona jest na detalach. Korzystamy z pomocy (bloki, paski, koce, bolestery, krzesła), aby nauczyć się prawidłowo wchodzić do pozycji i przygotować na nie swoje ciało. Kiedy organizm jest gotowy, możemy stopniowo eliminować pomoce i dalej dbać o szczegóły w pozycji. Dokręcenie mięśnia, rozszerzanie palców, uniesienie mostka czy wycofanie biodra to tylko niektóre ruchy, które wykonujemy podczas praktyki jogi.

Dla osób, które nigdy tego nie próbowały może wydawać się to banalne, ale szybko wychodzą z tego błędnego myślenia, kiedy sami próbują zrobić najprostszą asaną. Nawet najbardziej wyćwiczone osoby czasami mają z tym problem, ponieważ często zdarza się tak, że ktoś ma ładnie wyrzeźbione ciało, ale zapomniał o pogłębianiu zakresu ruchu i nie jest w stanie zrobić pełnego skłonu. Joga znowu uczy pokory i tego, że wymaga niebywałej precyzji, cierpliwości oraz spokoju. Bez spokoju i cierpliwości żaden balans nam nie wyjdzie. Widzę po sobie, że kiedy w głowie mam chaos, to ciężko mi stać na jednej nodze w pozycji drzewa, a stanie na głowie wychodzi mi tylko przy ścianie.

Joga, pozycja kruka - fot. Karolina Ponzo
Joga, pozycja kruka – fot. Karolina Ponzo

8. Joga to świetna zabawa (aerial)

Oprócz klasycznej hatha jogi mocno wkręciłam się też w aerial, czyli jogę w hamaku lub chuście. To połączenie jogi i akrobatyki w powietrzu. Super odciąża kręgosłup, pozwala wzmacniać mięśnie, dotlenić głowę z uwagi na duże możliwości ćwiczeń odwróconych. Uwielbiam to! Ćwiczyłam aerial po raz pierwszy w szkole MoyaYoga, ale nie zostałam tam na długo, później praktykowałam jeszcze z Magdą i Michałem w mojej obecnej szkole (Yoga Park), ale tak naprawdę największą frajdę i satysfakcję mam z ćwiczeń we własnym domu. Piotrek kupił mi na gwiazdkę chustę i od wiosny ćwiczę w ogrodzie ku uciesze sąsiadów. W najbliższą sobotę idę też na pogłębiony kurs aerial, może nauczę się czegoś więcej i w końcu odważę się Wam pokazać mój trening tak jak to już robi LifeManagerka.

9. Joga to nie wyścigi, lans ani rywalizacja

Chociaż ostatnimi czasy nie wydałam na żadną swoją pasję więcej kasy niż na jogę, to mogę powiedzieć, że to jeden z nielicznych sportów, gdzie nie ma lansu. Na macie każdy jest równy, każdy zajmuje się sobą, skupia na sobie, a nie na innych. Nie spotkałam się jeszcze w mojej szkole z tym, żeby ktoś sobie robiła selfiaczka w lustrze albo z zazdrością czy zawiścią obcinał kogoś obok. Chodzę na kurs i naprawdę zgrywamy się tam jak grupa znajomych. Nikt się nie wstydzi pytać o szczegóły, wzajemnie sobie pomagamy, a moja nauczycielka Kasia nawet chciała mi pomóc podczas sesji zdjęciowej. Nie czuję się tutaj oceniana, nie czuję presji ani rywalizacji. Po prostu każdy idzie własnym tempem i to jest super!

Joga, ustrasana, pozycja wielbłąda, czyli mocne wygięcie do tyłu - fot. Karolina Ponzo
Joga, ustrasana, pozycja wielbłąda, czyli mocne wygięcie do tyłu – fot. Karolina Ponzo

Swoją drogą, jeśli już mówię o swoich udanych wydatkach na jogę to mogę Wam polecić:

  • zajęcia, kursy i warsztaty w  Joga Park (moi ulubieni nauczyciele: Kasia Gałąska, Monika Żółkoś, Michał Głuszek; do pozostałych albo jeszcze nie chodziłam albo już więcej nie pójdę :P) – ja mam za sobą już kurs 0 (wprowadzający) i właśnie kończę I (początkujący), a w lipcu zaczynam kors II (pozycji odwróconych). Podczas kursu I z Kasią Gałąską nauczyłam się bardzo dużo – stanie na głowie, świeca, wszelkiego rodzaju pozycje skręcone, głębokie skłony, wygięcia. Jest tego naprawdę dużo. W domu bym się tego nie nauczyła, a pod okiem wykwalifikowanego nauczyciela poznałam dokładną technikę ćwiczeń, dzięki czemu nie popełniam wielu błędów ćwicząc w domu.
  • mata do jogi Joy in Me, mam model FLOW Tropical Mood – uwielbiam <3 W najbliższych planach mam też zakup cienkiej maty, którą można zapakować do walizki i zabrać w podróż.
  • kombinezon do jogi z Oysho – akurat w promocji!
  • legginsy Cross od Cardio Bunny – też są obecnie przecenione!

Czeka mnie jeszcze zakup bloczków, paska, koła do jogi oraz kilku książek. Jeśli będę z czegoś bardzo zadowolona to z pewnością Wam to pokażę :) Z nieudanych zakupów na pewno kurs jogi hormonalnej – jejuuuuu, jak mnie te zajęcia irytowały, nie wyobrażacie sobie. Pejoratywne odczucia mam po zajęciach z Vinyasy. Trafiłam na nie przypadkiem, w dodatku na poziom I (jest tylko 0 i I), do największego kozaka w szkole. Zabiło mnie to, pot lał się na maty litrami, lustra na sali wyglądały jakbyśmy byli w saunie. Może kiedyś. Teraz nie!

10. Joga pozwala mi zachować wewnętrzny spokój

Będę się powtarzać, ale bez jogi naprawdę dostałabym nerwicy. Joga nauczyła mnie oddychania, prawidłowej postawy ciała. Kiedy oglądałam jakiś czas temu filmiki Gosi Mostowskiej (link do jej kanału Youtube) i mówiła o tym czy czujemy „więcej miejsca w ciele” nie do końca to rozumiałam. Dopiero w szkole jogi poczułam jak bardzo można otworzyć klatkę piersiową dając tym samym płucom i sercu niecodzienną ilość przestrzeni między żebrami. Co ciekawe, na początku miałam to uczucie bezpośrednio po zejściu z maty i dosyć szybko ustępowało. Dzisiaj czuję je niemal permanentnie, ponieważ moje ciało zapamiętało. To absolutnie cudowne uczucia.

Joga, stanie na głowie bez podparcia - fot. Karolina Ponzo
Joga, stanie na głowie bez podparcia – fot. Karolina Ponzo

Napisałam Wam ten tekst ponieważ joga naprawdę zmieniła moje życie. Zmieniła się moja świadomość ciała, jego akceptacja. Zmienił się mój poziom energii. Można powiedzieć, że udało mi się opanować 90% stresu jaki w sobie nosiłam. Jeśli czujecie w sobie przytłaczające spięcie, stres nad którym nie potraficie zapanować, a ciało zamiast Was wspierać, zaczyna tylko boleć – idźcie na zajęcia jogi. Spróbujcie chociaż raz doświadczyć tego, co joga oferuje.

Mam tylko jedną prośbę. Jeśli tracicie na nauczyciela, który do Was nie przemawia, nie skreślajcie jogi na zawszę. Nauczyciele są bardzo różni. Jedni są bardzo uduchowieni, inni bardzo konkretni. Jedni mówią do Was jak do dzieci, drudzy komunikują się prawie jak w wojsku. Każdy nauczyciel ma swój styl i trzeba po prostu poszukać kogoś kto jest z Wami na tym samym poziomie i wyznaje podobne zasady. Mnie zupełnie nie przekonuje nadmierna paplanina, zapalanie kadzideł, indyjska muzyka i nadmierne filozofowanie. Dlatego cudownie ćwiczy mi się na zajęciach u Kasi (kiedyś także u Moniki). Znalazłam swoją szkołę, swój ulubiony styl i nauczycieli. Jest fajnie. Naprawdę fajnie!

Zdjęcia do tego wpisu zostały zrobione przez Karolinę Ponzo z bloga Podróże Karoliny Ponzo.

Viola Urban

Ocenia Okiem Dietetyka od 3 lat. Z zawodu dietetyk, z zamiłowania poszukiwacz kulinarnych rewolucji, z doświadczenia copywriter i social media ninja. Lubi inspirować do lepszego jedzenia i aktywności fizycznej. W wolnych chwilach biega i szuka dobrego jedzenia na mieście razem z przyjaciółmi. "Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu"

  • Ignis

    Widzę, że Pani skasowała mój wpis o zagrożeniach płynących z jogi. Czyli nie można odnieść się krytycznie do jogi, bo cenzura.
    Proszę pamiętać jednakże, iż joga może doprowadzić do wielu spustoszeń duchowych i fizycznych.
    Jedynym Lekarzem jest Pan Jezus.
    Jest w sieci wiele świadectw ludzi, którzy zostali zniszczeni jogą, a którzy na szczęście odzyskali wolność i zyskali pokój serca w Panu Jezusie.
    Szczęść Boże,
    Ignis

  • Ignis

    Szanowna Pani,

    jestem katolikiem, wiele lat byłem bardzo złym, marnym katolikiem (choć formalnie mam opinię dobrego człowieka – może dlatego, że wiele dobra czyniłem myśląc w pysze, że to moja zasługa, choć to zasługa Boga). Dopiero mając już ponad 40 lat nawróciłem się. W tym samym roku Pan Jezus uwolnił mnie od dwóch zniewoleń, niszczącym moją duszę od wielu lat. Było to w czasie mojej pierwszej Mszy Św. o uzdrowienie i uwolnienie. Było to już wynikiem tego, że uwierzyłem w Pana Jezusa jako Boga prawdziwego, Boga żywego, Boga osobowego. Boga, który czyni dokładnie to samo, co jest opisane w Biblii (Piśmie Świętym), jeśli w Niego wierzymy.

    Proces nawracania pewnie będzie we mnie trwał do końca życia, bo chcę tego i wiem że cały czas pozostaję grzesznikiem, który potrzebuje pomocy Pana Boga we wszystkim.

    Zacząłem też dużo czytać świadectw nawrócenia różnych ludzi. Były tam także świadectwa ludzi, którzy uprawiali jogę i z ich życiem zaczęło się dziać coś niedobrego czy wręcz strasznego. Zainteresowałem się także różnymi zagrożeniami duchowymi dla ludzi. Wśród takich zagrożeń jest joga. Może ona ostatecznie oddalić człowieka od Pana Boga. A to może oznaczać, że w chwili śmierci człowiek może odrzucić zbawienie i miłosierdzie Boże, a przez to rzucić się w ciemność na wieczność.

    Dlatego postanowiłem napisać do Pani. Wiem, że Pani może je zlekceważyć, pomyśleć, że coś mi się rzuciło na głowę (zapewniam, że jestem zdrowy), ale dla swojego dobra proszę je choć najpierw przeczytać. A decyzję podejmie Pani później.

    link do filmu na You Tube gdzie jest świadectwo ks. Sergiusza Orzeszko – https://www.youtube.com/watch?v=q6SE1GtkW-o

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/07/04/demoniczna-joga-poruszajace-swiadectwo-niewinnosc-intencji-nie-chroni-nas-przed-zgubnymi-skutkami-jogi/

    http://www.traditia.fora.pl/szatan-nie-umarl-ezoteryka-okultyzm-balwochwalstwo,44/ofiarowany-szatanowi-ocalony-przez-jezusa,4774.html

    http://www.krolowa-pokoju.com.pl/assets/files/swiadectwo_joga.pdf

    http://egzorcyzmy.katolik.pl/joga-doprowadzila-mnie-piekla/

    http://www.newage.info.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=301&Itemid=301 – świadectwo o. Verlinde – fragment jego świadectwa:

    „Wspomniane praktyki nie mają nic wspólnego ze wzrostem osobowym. Jesteśmy po prostu uzależnieni od jednostek, które trzymają nas na swój sposób w niewoli. Kto praktykuje trochę jogi, bawi się w spirytyzm, okultyzm albo usiłuje zakosztować odrobinę ezoteryzmu i przechodzi kilka inicjacji – ten przypomina człowieka zażywającego arszenik. Czy zdaje sobie z tego sprawę, czy też nie – wchłania arszenik, truciznę, kroplę po kropli.

    Dlatego z naciskiem zwracam uwagę, aby odpowiednio wcześnie ostrzegać, że wszelkie ćwiczenia jogi – jakkolwiek niewinnie by wyglądały – mają na celu jedno i tylko jedno: odblokować kundalini, aby zaczęło „iść w górę”. Rozmawiając o tym z pewnym guru w Indiach, zapytałem go: „Co sądzicie o jodze praktykowanej na Zachodzie, niby w celu odprężenia się?” Zaczął się śmiać i powiedział: „Niech ćwiczą. Kundalini odblokuje się, nawet gdyby wszystko robili tylko dla zrelaksowania się.” W jego przekonaniu odblokowanie się kundalini uchodzi oczywiście za coś dobrego. Skutek więc pojawi się. Będzie trwały. Może podejście będzie dłuższe, ale skutek pozostanie”.

    Jeśli Pani za swojego życia poprosi Pana Jezusa o uwolnienie, uzna Go za swojego Pana, Jezus od razu rzuci się Pani z pomocą. Jezus dał nam wolną wolę, więc nie narzuca się nikomu, czeka jak żebrak na znak miłości od ludzi, których bezgranicznie kocha i dla których może wszystko uczynić.

    Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Z miłości do Pani dał się zamęczyć i ukrzyżować. Jezus wybaczy każdy, nawet najpodlejszy grzech, ale trzeba Go o to poprosić. Trzeba Mu się zawierzyć i zaufać. Trzeba się trzymać Jego Krzyża choćby nie wiem, co się działo dookoła, choćby i nawet rodzina miała się Pani wyrzec przez to.
    Mówi o tym II czytanie Pisma Św. w poniedziałkowych Mszach Św. – http://mateusz.pl/czytania/2018/20180716.html

    Jezus do św. Faustyny powiedział, że chce dać ludziom naczynie, z którym do Niego mogą przychodzić, by zaczerpnąć Jego miłosierdzia. Tym naczyniem jest obraz Jezusa Miłosiernego z podpisem według słów Jezusa: „Jezu, ufam Tobie”.

    Tak więc – albo Jezus (życie wieczne) albo joga (a za nią prędzej czy później – szatan i śmierć wieczna).

    Z Panem Bogiem,
    Ignis

  • Ania Madejsza

    Cześć Viola :) Czekałam na ten wpis! Obserwuję Cię od dawna – od
    czasu naszego spotkania na See bloggers, ale na pewno mnie nie
    pamiętasz. Jednak mniejsza o to ;) Widziałam właśnie, że zaczęłaś
    interesować się jogą. Jest mi bliska od nastu lat jednak nieregularnie
    niestety! Kocham Jogę Park i MG i Patrycję BR :) Zgadzam się z Twoim
    wpisem w 100% (zwłaszcza z kozakiem :)) Jednak to jest mój główny styl i
    polecam Ci kiedyś zajęcia z Michałem :) Skończyłam właśnie kurs II –
    będziesz zadowolona..
    Patrycja Bernacka – to moja inspiracja.
    Niesamowita kobieta i wiedza. Przy niej zawsze uświadamiam sobie jak
    jeszcze mało potrafię i ile przede mną. Dzięki niej chcę wrócić do jogi
    Iyengara. Może się kiedyś spotkamy na wspólnej praktyce. Serdeczne
    pozdrowienia :))

    • Viola Urban

      Szczerze mówiąc nie pamiętam, ale chętnie sobie przypomnę. Do Sławka na pewno wrócę kiedy osiągnę jego poziom, a do Patrycji siłą rzeczy będę chodzić teraz na kurs, więc myślę, że chcąc nie chcąc będę się musiała wyzwolić spod skrzydeł Kasi. Myślę, że szybko się zaadaptuję i będę chodzić na zajęcia II. Napisz mi na priv kiedy chodzisz to się jakoś złapiemy an wspólna praktykę :) Wybieram się też w środę (o ile będzie pogoda) na zajęcia acrojogi w parku oliwkim. Może też Cię zainteresują.

O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 3 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i prawdziwych historii. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

social media

Instagram

KUP KSIĄŻKĘ Z DEDYKACJĄ

kategorie bloga

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

×