O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 3 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i prawdziwych historii. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

SOCIAL media

Instagram Feed

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

REKLAMY PARTNERÓW BLOGA

EKSPERCKI BLOG DLA WYJĄTKOWO DOCIEKLIWYCH

Miesiąc bez pszenicy – podsumowanie

4 tygodnie na diecie bez pszenicy – relacja z mojego wyzwania.

Na samym początku wyjaśnię dlaczego wg wpadłam na taki pomysł. Pewnego pięknego dnia spotkałam się z moim przyjacielem Mateuszem i postanowiliśmy coś ugotować. W związku z tym, że jestem mentalną Włoszką i kocham makaron to pierwsza myśl “pasta! szpinak! oliwa! pomidory!”. Mój entuzjazm szybko jednak opadł, kiedy Mateusz uświadomił mi, że pszenicy nie jada, a przynajmniej mocno jej unika. Nie byłabym sobą, gdybym nie zadała w takim momencie miliona pytań “A czemu?” “Ale jak to?” “No i co? I co?”… 

Mateusz opowiedział mi o tym, że zna sporo osób, które wykluczyły z dietę pszenicę i poczuły się przez to lepiej. Opowiedział mi też historie 3 koleżanek, które pozbyły się przez tę eliminację trądziku. W związku z tym, że też miewam takie problemy z cerą to razem zawarliśmy pakt: 4 tygodnie bez pszenicy – tak na próbę. Słowem: czasowa dieta eliminacyjna wykluczająca tylko 1 surowiec – pszenicę. Niby proste, ale jak się później okazało nie do końca. Dlaczego? Opowiem już za moment…

Tamtego słonecznego dnia nie wyobrażałam sobie życia bez bułek i pasty, ale potrafiłam sobie wyobrazić bogactwo innych produktów, którymi ową pszenicę mogę zastąpić. Wizja pozbycia się raz na zawsze problemów ze skórą też była kusząca. Nooo i tak to się zaczęło. Od wspólnej kolacji, na której jedliśmy grzanki żytnie z ajwarem i jajkiem w koszulce.

Muszę się przyznać na wstępie, że podczas tych 4 tygodni miałam 3 odstępstwa od wyzwania. Wiem, że nie muszę o tym pisać, bo w sumie byście tego nie sprawdzili w żaden sposób, ale szczerość to u mnie podstawa. Zjadłam quesadillę, kawałek szarlotki i porcję makaronu z borowikami i polędwiczką. Poza tym trzymałam się planu. 

Przez pierwsze dwa dni walczyłam z piekarniami w imię chleba zrobionego w 100% z żyta. W większości piekarni kompetencja sprzedawców doprowadzała mnie do białej gorączki… Ostatecznie trafiłam na biopiekarnię, gdzie kupiłam chleb żytni na zakwasie z żurawiną i drugi z oliwkami. Mało tego bułki! Można tam kupić żytnie bułki na zakwasie! Mega! Cena stosunkowo wysoka, ale adekwatna do jakości. Oprócz tego pieczywa jadłam sporo żytnio-sezamowej wazy i wafelków ryżowych. W związku z tym, że piekarnia była mi nie po drodze to śniadania opanowały owsianki, jaglanki i ryż na mleku. Drugie śniadania zwykle stanowił jogurt lub kefir z bakaliami w towarzystwie soczystych owoców. Na lunch jadłam sporo sałatek, ryżu z warzywami i kasze. Nauczyłam się też robić przepyszne bezglutenowe placuszki z mąki jaglanej i kukurydzianej. Na kolację zazwyczaj szamałam chrupkie pieczywo z dodatkami. Starałam się robić sporo zdjęć i wrzucać je na bieżąco na instagram (www.instagram.com/viola_okiem_dietetyka), ale czasami ze względu na zabieganie moje dania wyglądały paskudnie, więc Wam tego widoku oszczędziłam. Naturalnie w mojej diecie pojawiło się więcej strączków, kaszy, płatków. Poza tym zaczęłam bawić się w produkcję omletów i placków z dozwolonych mąk. W diecie pojawiło się  trochę więcej jajek i ryb, ponieważ lubię sałatki z tuńczykiem oraz łososiem.

Kilka wniosków z mojego wyzwania:

1. Dieta eliminująca pszenicę wyszła mi na dobre, bo automatycznie zaczęłam jeść inne rzeczy zamiast najprostszej wersji, czyli makaronu razowego z kurczakiem i warzywami. Kupiłam nawet czerwony ryż i 3 rodzaje soczewicy i duuuużo kaszy jaglanej. Analizując wartość odżywczą pszenicy i jej zamienników doszłam do wniosku, że nic nie tracę, a wręcz zyskuję.

2. Wykluczając z diety pszenicę automatycznie pozbawiamy się możliwości jedzenia 80% słodyczy – nie mniej jednak bounty i czekolada nadal są dozwolone i nie zamierzałam z tego przywileju rezygnować.

3. Cera nadal nie jest idealna, ale się poprawiła.

4. Układ pokarmowy nie czuł się nigdy tak dobrze – podziękował za kasze, płatki i większe urozmaicenie.

5. Nie zamierzam zupełnie pozbawiać się pszenicy z diety, ale na pewno mocno ją ograniczę, a jeśli już się pojawi to na pewno w postaci orkiszu lub pszenicy szklistej durum. 

6. Dowiedziałam się jak trudno kupić bezpieczne produkty niepaczkowane jeśli ktoś rzeczywiście ma alergię lub nietolerancję – w 80% piekarni nie wiedzą co sprzedają, a kiedy zapytałam się Pani w kawiarni czy gorąca czekolada jest zagęszczana pszenicą spojrzała na mnie jak na wariatkę. tak sytuacja…

Reasumując – nie było efektu “wow”, ale na pewno do kolosalnych ilości pochłanianego makaronu nie wrócę. Od teraz makaron będzie świętem i na pewno będzie to makaron doskonały! Chyba jednak wolę kasze i ryż (basmati, jaśminowy, dziki!!!) i wymuszanie na sobie kreatywności w kuchni.

Pora na wyzwanie nabiałowe. Ogłaszam marzec miesiącem bez białek mleka. Dojem tylko to co mam w lodówce i zaczynamy! :)

Autor: Viola Urban

Viola Urban

Ocenia Okiem Dietetyka od 3 lat. Z zawodu dietetyk, z zamiłowania poszukiwacz kulinarnych rewolucji, z doświadczenia copywriter i social media ninja. Lubi inspirować do lepszego jedzenia i aktywności fizycznej. W wolnych chwilach biega i szuka dobrego jedzenia na mieście razem z przyjaciółmi. "Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu"

O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 6 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i prawdziwych historii. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

social media

Instagram

KUP MOJĄ DRUGĄ KSIĄŻKĘ

PATRONAT OKIEM DIETETYKA

kategorie bloga

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

×