O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 3 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i prawdziwych historii. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

SOCIAL media

Instagram Feed

DIETA POD OKIEM DIETETYKA

REKLAMY PARTNERÓW BLOGA

EKSPERCKI BLOG DLA WYJĄTKOWO DOCIEKLIWYCH
Postanowienia noworoczne. Ile zapłacisz za swoje cele?
Blog & Diety & Porady

Postanowienia noworoczne. Ile zapłacisz za swoje cele?

Nowy Rok. Nowe plany. Postanowienia noworoczne. Marzenia. Lubimy odcinać grubą kreską stare od nowego, tak jak Sylwestrowe odliczanie odcina 2015 od 2016. Przynajmniej tak nam się wydaje. 3… 2… 1… Szczęśliwego Nowego Roku! I budzimy się dnia następnego z czystą kartką w zestawie z kacem i długą listą marzeń. Dlaczego większość z nas ma siłę, aby podsumować miniony rok i nakreślić plan na najbliższe 12 miesięcy, a tylko 5% realizuje swoje cele? Co się dzieje w ciągu kolejnych tygodni? Moja subiektywna ocena sytuacji już za moment!

 

Postanowienia noworoczne Okiem Dietetyka

Przełom grudnia i stycznia od zawsze jest czasem obfitości dla trenerów personalnych, dietetyków, siłowni i sklepów ze zdrową żywnością. Najczęściej pojawiającymi się postanowieniami noworocznymi są zmiany dotyczące sylwetki, zdrowia i żywienia. Schudnę! Zacznę biegać! Przestanę jeść słodycze! Głowa aż buzuje od takich genialnych pomysłów, a lista postanowień puchnie w oczach. Dodatkowo Facebook kusi wydarzeniami „w 2016 roku przeczytam 52 książki/ przebiegnę maraton/ zrobię zakupy w Biedronce” – trzeba przyznać, że wyobraźnia twórców nie zna granic, a ilość kliknięć „wezmę udział” zmienia się odwrotnie proporcjonalnie do zasobności portfela po świętach. Tylko dlaczego teraz? Dlaczego tak nagle? Czemu wszystko na raz? Przecież równie dobrze możesz co miesiąc świętować nowy miesiąc, a co tydzień czcić nadchodzący poniedziałek (chociaż nie, to brzmi co najmniej niedorzecznie!). Pomyśl o tym, że dzisiaj wdrażasz plan jedzenia 5 porcji warzyw i owoców dziennie, a za miesiąc popracujesz nad pływaniem. Porcjami. Małą łyżeczką – nie wszystko na raz!

 

Dlaczego Ci się nie udało? (Udało? Gratulacje, nie czytaj tego dalej!)

Wracając do tematu: ile jesteś w stanie zapłacić za swoje marzenia? Nie, nie zaglądam do Twojego portfela. Ilość zer na koncie również guzik mnie obchodzi. Musisz wiedzieć, że za marzenia nie zawsze płaci się pieniędzmi. Najcenniejszą walutą jest teraz czas. Zauważ – doba ma wciąż 24 godziny, a tydzień 7 dni. Nowy rok nic w tej kwestii nie zmienił. Twoja doba nie jest z gumy i musisz zapłacić czasem za to, by być bliżej swojego celu. Wydanie 100 zł na karnet na siłownie, to najmniejszy problem. Odpowiedz sobie na pytanie: czy jesteś w stanie zapłacić za nie tylko przelewem, ale przede wszystkim swoim czasem. Zrezygnować z czegoś co Ci go do tej pory zabierało, aby mieć na nowe postanowienia miejsce. Jeśli do tej pory popołudnia wypełniały Ci spotkania z przyjaciółmi, zabawa z dzieckiem albo pielęgnowanie innej pasji, to będzie trzeba którąś z tych aktywności ograniczyć. Zyskałam już łatkę brutalnej Pani Dietetyk? Nie po to jest ten tekst. Ten tekst jest po to, aby przez chwilę popatrzeć na swoje plany i marzenia z dystansu. Pomyśl ile spraw musi odejść na dalszy plan, żeby przybliżyć Cię do celu. Niezależnie czy chcesz schudnąć, wejść na K2, pokonać maraton czy też zadebiutować w triathlonie – treningi wymagają czasu i musisz to w końcu zaakceptować.

 

A zarządzanie czasem?

No właśnie! Twój czas to Twoje marzenia i tylko od Ciebie zależy, na co go wydasz. Na pewno w planie Twojego dnia są chwile, kiedy bezwiednie patrzysz w TV, leniwie przesuwasz palcem po ekranie smartfona, albo siedzisz przez 30 minut w autobusie obserwując współtowarzyszy podróży. Pomyśl o swoim czasie jak o inwestycji. Zoptymalizuj. Spójrz na swój plan tygodnia zimnym okiem i brutalnie wyrzuć rzeczy, które nie są konieczne, nie sprawiają Ci radości i/lub stanowią bezużyteczny pochłaniacz czasu. Tu jest pies pogrzebany – jeśli zapłacisz czasem za marzenia i zainwestujesz w nie nie tylko pieniądze – osiągniesz sukces!

 

A teraz zdradzę Ci pewną historię…

Liceum, II klasa, profil matematyczno-geograficzny. Wypadałoby poszukać jakiegoś celu w życiu, kierunku studiów czy coś. Wujek google wypluwa setki stron informacji. Nagle iskra – dietetyka. Serce zaczyna bić mocniej! Tak, właśnie to chcę studiować. Czytam dalej… wymagania… matura z biologii i chemii… rozszerzona! Tutaj normalnie pojawiłoby się niecenzuralne słowo, ale ten blog nie sprzyja takim zachowaniom, więc pominę wiązankę. Najpierw złość, że źle wybrałam profil klasy, później chwila smutku, a następnie zimna kalkulacja. Zaraz, zaraz, przecież nie trzeba być w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie od razu. Nie każdy urodził się maratończykiem. Nie od razu Rzym zbudowano. Przecież nikt mi nie zabroni spróbować i mam całe 12 miesięcy (w tym słoneczne wakacje!) na nauczenie się tego, czego muszę. Nauczyciele pukali się w głowę, mama miała łzy w oczach (a może jednak politechnika?), znajomi myśleli, że żartuje. Nie żartowałam. Postanowiłam. Nie chcecie wiedzieć ile razy odmówiłam swojemu ówczesnemu chłopakowi spotkania, bo robiłam testy z biologii albo rozpisywałam reakcje z chemii nieorganicznej i ile było słabych trój z przedmiotów, które olewałam, żeby dopiąć swego. Poświęciłam swój czas i energię, bo marzenia tego wymagają! Nie muszę chyba mówić, że się udało – zdałam tę maturę na 92% i 82% – lepiej niż 95% osób z klasy o profilu biologiczno-chemicznym. Może to był objaw bycia chwalipiętą, ale szczerze polecam docenianie swoich sukcesów. To pomaga. Wzmaga wiarę w to, że wysiłek się opłaca.

 

I niech mi nikt nigdy nie mówi, że czegoś się nie da. Da się, tylko trzeba za to zapłacić. Czasem czasem. Bo czas to też pieniądz i Ty go wydajesz każdego dnia!

czas to pieniądz

A korzystając z okazji: życzę Wam, żeby Wasze marzenia kosztowały dużo i żebyście mieli pod górkę. Serio. Będziecie mieć cenne wspomnienia i piękny widok, kiedy już wejdziecie na szczyt. Warto!

Viola Urban

Ocenia Okiem Dietetyka od 3 lat. Z zawodu dietetyk, z zamiłowania poszukiwacz kulinarnych rewolucji, z doświadczenia copywriter i social media ninja. Lubi inspirować do lepszego jedzenia i aktywności fizycznej. W wolnych chwilach biega i szuka dobrego jedzenia na mieście razem z przyjaciółmi. "Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu"

Posty z kategorii

Bibliotek Dietetyka #5

Bibliotek Dietetyka #5

Wrzesień 13, 2017
Nie na temat #9

Nie na temat #9

Wrzesień 06, 2017

O MNIE

Cześć! Jestem Viola i od ponad 3 lat, razem ze wspierającymi blog ekspertami, dzielę się wiedzą, opinią i inspiracjami kulinarnymi. Czytając nasze wpisy poznasz podstawowe i zaawansowane informacje z zakresu zdrowego odżywiania. Znajdziesz tutaj teksty merytoryczne, przepisy kulinarne, recenzje produktów, restauracji i książek, a także trochę motywacji i prawdziwych historii. Rozgość się - ten blog powstał dla Ciebie!

social media

Instagram

ZAPRASZAMY

kategorie bloga

Najnowsze porady

REKLAMY PARTNERÓW BLOGA

×